Wybrałeś studia politechniczne

          Mądrze studiować, to od początku położyć główną uwagę na fundamencie nauki, na matematyce, fundamencie całych studiów technicznych, bo i fizyka potrzebuje matematyki.

           Możesz to zrobić tylko sam. I gdyby nie zawada obowiązkowego wykładu, zrobiłbyś to łatwo. Teraz, gdy już studiujesz, musiałbyś poświęcić samodzielnemu studiowaniu matematyki trochę czasu. Wystarczy kupić wskazany niżej doskonały podręcznik i z niego wstępnie przeczytać spokojnie trzy początkowe rozdziały: Liczby funkcje, Pochodna (do p. 10) i Całka (tylko całka oznaczona). Przeczytanie rozdziału zajmie nie więcej niż godzinę,

           W trzy godziny

zrozumiesz matematykę

           Potem – rozumiejąc – z przyjemnością stopniowo dopracujesz, by mieć pożytek.

           Najlepiej było to zrobić jeszcze we wrześniu, ale trudno do Was dotrzeć, bo Politechnika broni dostępu. A wystarczy adres tej witryny. Dziwne to, ale tak jest. W innych miejscach opisuję moje „przygody” z Uczelnią.

           Wykład, choćby najlepszy, tego Ci nie da i dać nie może. Powiesz, że przecież tylu studentów to przeszło; dostali dyplomy. Ale zrobili to na matematyce „kuchennej”; po zdaniu jej odetchnęli, „mam ją z głowy”.

             Jest wiele tego przyczyn.

            Tygodniowe porcyjki wykładu nijak nie składają się na spójną myśl matematyczną, ćwiczenia byle czego jeszcze bardziej rozpraszają (a wisi groźba zaliczeń).

             Wkuwasz, nie wiesz co i po co.

             A matematyka matematyce nierówna. Są dwie; niby te same, a z gruntu inne. O co innego w nich chodzi. W uniwersyteckiej chodzi o ścisłość; uniwersytet tworzy ją na logice i przekazuje ścisłą.  Politechniczna powstała z potrzeby, organicznie, wspierana intuicją.

              Ta ścisła,uniwersytecka, jest nowym tworem (formalna logika powstała  sto lat temu); politechniczna, użyteczna, z problemów fizyki i praktyki – cztersta lat temu (tworzyli ją Bracia Bernoulli, Newton, Euler, Gauss, ...)

             A każdy matematyk ma swoją matematykę, ale co Ci po niej.

             Ten zawodowy tłum wykładowców pospolicie nie rozumie potrzeb politechniki; wykłada swój coroczny szablon, albo sili się na wielką, tu zbędną naukowość. 

             Bo inżynier nie dowodzi, ale konstruuje. 

              Nie tworzy matematyki, ale posługuje się nią, a wspomaga intuicją.        

            Każdy to może zrobić, ale tylko z dobrej książki (a najlepiej w indywidualnym toku studiów w matematyce, uwolniony od słuchania wykładu i zaliczania ćwiczeń)

            Taką polecam

Ryszard Nowakowski

ELEMENTY  MATEMATYKI  WYŻSZEJ

Dla politechnik.

Do samodzielnych studiów.

T. 1 (wyd. ALEF)

          Zawiera analizę matematyczną funkcji jednej zmiennej oraz algebrę i geometrię analityczną (w algebrze: liczby zespolone oraz wektory, układy równań liniowych i macierze).

          Funkcje wielu zmiennych, z teorią pola wektorowego i skalarnego zawiera 2 tom.

          Do całości studiów służą Równania różniczkowe (zwyczajne i cząstkowe) oraz Funkcje zmiennej zespolonej z Szeregami Fouriera.

           To nie są standardowe książki z Allegro, czy PWN. Pisze student

Nareszcie  ktoś mówi do mnie tak, abym rozumiał