Strajk nauczycieli, 2019

 
          
 

            Nauczyciele są ogromną grupą społeczną, której od czasu wojny odebrano nimb niesienia kaganka oświaty. Dawno został zapomniany mądry przedwojenny system szkolny, zbudowany na pozytywistycznej myśli ostatnich lat niewoli.
          
           Przyczyną wybuchu strajku było jawne spychanie tej grupy społecznej w głoszonej jednocześnie doskonałej sytuacji budżetowej państwa i uruchomionym szerokim rozdawnictwem. Tą niesłychaną falą obietnic wyborczych nowa ekipa rządowa nawet zdobyła samodzielne rządy (i natychmiast rozbiła monteskiuszowskie podstawy demokracji).
           Myślę jednak, że najbliższą przyczyną strajku była drożyzna, rozpętana rozdawnictwem pustych pieniędzy. W ciągu ostatnich trzech lat koszt zwykłych codziennych zakupów wzrósł o więcej niż 100%. Emerytury i renty straciły tą drożyzną połowę swej wartości sprzed trzech lat; emerytura 3 tyś. zł  straciła na wartości w jednym roku 18 tyś zł, a PiS "łaskawie" obiecuje jednorazową "pomoc" 880. Emeryt nie ma żadnych sposobów protestu.  Również nauczyciele nie mają żadnej możliwości przedstawienia realiów swej pracy. Środki masowego przekazu są całkowicie w rękach rządu. Leje się z nich nachalne krętactwo.
           Państwo pis-owkie jest bankrutem, jak bankrutem jest  ZUS.  Strajk może tylko  pokazać to bankructwo. Wiadomość z 15.04.2019:  rząd ostatecznie likwiduje ostatnią rezerwę,  OFE.

            Związkowi zarzuca się, że strajk zakłóca egzaminy CKE. Ale samo CKE jest wytworem upadku edukacji, podobnie jak gniotąca bezmyślnie Podstawa Programowa  A oceny roczne i promocyjne w normalnej szkole ustalali zwyczajnie nauczyciele i rady pedagogiczne. Do takiej szkoły chodziłem.