INDYWIDUALNY  TOK  STUDIÓW w  matematyce 
 
 

          Matematyka jest straszakiem. Nie tyko w szkole, również na studiach.  Najwięcej czasu, wysiłku a nawet obopólnych kosztów pochłania w studiach politechnicznych matematyka. Jej wykładów słuchają wszyscy rozpoczynający studia. Wielu musi ją powtarzać na kursach powtórkowych (płatnych). Prawie wszyscy po jej zaliczeniu oddychają z wielką ulgą; „mam ją z głowy”.. A tam, gdzie była ona potrzebna, bo przecież nie wstawiono jej do programów dla fantazji, wiedza i umiejętności matematyczne albo uleciały, albo są wypaczone.

           Nie o taką matematykę chodziło. Teoretycy techniki nie mają z niej pożytku.
          Dlaczego i skąd się to bierze? 

          Matematycy mają gotową odpowiedź. Szkoła nie przygotowuje należycie, przyjmuje się na studia bez należytej selekcji a uczelnia przyznaje zbyt skąpe siatki na matematykę.
          Edukacja rzeczywiście upadła, bo nawet wojenna młodzież dostając się na studia dawała sobie radę. Gdyby zaś zaostrzyć wymagania dla kandydatów, to po pierwsze trzeba by zwolnić może i połowę owych przemądrzałych matematyków, a najpewniej w niczym by to nie zmieniło sytuacji. Również zwiększenie siatek tygodniowych zwiększyło by tylko zwiększenie szumu, obciążającego studentów, podniosło koszty kształcenia bez pożytku .
          Wydajność trybu wykładowego jest mizerna z kilku powodów, które wskazywaliśmy w innych miejscach.

          Bo słyszeć nie znaczy rozumieć. Bo w tempie narzuconym tokiem studiów może i nie da się nadążać, a w trybie wykładowym nie ma miejsca na refleksję. Bo wykładowcy są różni  i sposób ujęcia przez wykładającego miałki. I program nietrafny i polecane pomoce szablonowe, abstrakcyjne lub kolesiowe-nędzne.  Bo ...    Bo ...
          Po prostu przyczyna niewydolności leży gdzie indziej.
          Więc co robić?

 
 

Studiować matematykę samemu!  Odkrywać ją!

Odkrywać z jednego, dobrego, dojrzałego podręcznika

           Taki podręcznik i tacy studenci już są. I matematykę opanowują doskonale. Nawet otrzymują z teorii technicznych piątki. To oni cicho, bez szumu, poprawiają urzędowe statystyki wyników matematycznych.

           Znam przypadek, że wykładowczyni kazała studentom wstać i bić brawo wyróżnionemu, będąc przekonaną, że to jej zasługa.

          Robią to, obciążeni narzuconym obowiązkiem obecności na wykładach.

          W indywidualnym toku studiów matematycznych jesteś panem dla siebie.

          Kwestia weryfikacji?      PROSTA, a może być nawet banalna. 

          Prosta, bo można to zrobić testem komputerowym, wolnym od wtykania nosa matematyków.

          Banalna, bo wystarczyło by oświadczenie jestem przygotowany

          Oszustwa? Jakie? Na własną szkodę? Przecież wie doskonale, dlaczego studiuje, dlaczego zdecydował się na indywidualny tok. I wie, że zweryfikuje go pierwszy egzamin z teorii technicznych!

           A będzie przygotowany tak, jak jeszcze nikt nigdy w historii politechnik. Ze swoją wiedzą matematyczną może walczyć ze wszystkimi ewentualnymi wykładającymi nieukami w tych teoriach. Ale najlepiej omijać ich.  

          Jeszcze wątpliwość. Gdzie znaleźć taki idealny podręcznik? 

          Już jest, przynajmniej od 2009 r.

Ryszard NOWAKOWSKI 

Elementy matematyki wyższej,

Dla politechnik,

Do samodzielnych studiów.

T. 1 (wyd. ALEF)

           Zawiera nie tylko analizę matematyczną, ale algebrę i geometrię analityczną potrzebne w analizie. A są też dalsze, dobre pomoce; obejmują całe studia (patrz Wydawnictwo ALEF)

           Podręcznik jest pod-ręką i – w przeciwieństwie do wykładu  – jest sprawdzalny w każdej chwili.  

          Wykład jest ulotny i niesprawdzalny ani przed, ani po realizacji. Jest loterią, zwykle przegraną.

                

 ...x
 
Harward
na wyciągnięcie ręki