Biegunka reform

           Przed wojną mieliśmy dobry, sprawny system oświaty zbudowany po 130 latach niewoli od podstaw na mądrej pozytywistycznej myśli pedagogicznej, najlepszy z pośród systemów zachodnich, które w swej ciągłości istnienia nie czuły potrzeby reformowania swoich systemów.         

          Pierwszego wirusa niszczenia wprowadził do oświaty komunizm PRL. Była to pozorna, ideologiczna naukowość w postaci WSP (Wyższe Szkoły Pedagogiczne), które zastąpiły przedwojenne naturalne niższe i wyższe seminaria nauczycielskie, kształcące formacje nauczycieli do nauczania początkowego (klas 1-3 i 4-6(7)), które jest pochodną rodzicielstwa i z kolei rzemiosła. Nauczycieli gimnazjum i liceum kształcił uniwersytet. „” –

          Ową naukowość już jakby rzeczywistą wprowadziła do – jeszcze wówczas – oświaty reforma Z. Krygowskiej, profesor krakowskiej WSP. Była to naukowość w matematyce w postaci zachodniego bourbakizmu i to za zgodą komunistycznych władz, którym waliła się gospodarka i liczyli, że matematyka ją podniesie. Skutek – całkowite rozprzężenie nauczania, znaczone wprowadzeniem zerówki a wkrótce potem usunięcie matematyki z matury (na 27 lat), wprowadzonej z powrotem w 2011 r., gdy całkowicie zniszczono sam proces nauczania.

           Ów proces niszczenia – już w suwerennej Polsce – odbywał się w nieustającym potoku zmian, nazywanych doskonaleniem lub wprost reformami. Doskonalono tzw. Podstawę Programową, konstytucję edukacji – jak pretensjonalnie nazwano oświatę, To doskonalenie stało sie niemal rutyną każdej ekipy ministerialnej („zawodowymi” specami doskonalenia byli K. Konarzewski i Z. Marciniak, a aktualnie – ukryta ekipa ministerialna w gabinecie M. Zalewskiej).

           Serię reform edukacji zaczyna reforma M Handkego, która wprowadziła czynnik dyscyplinujący szkoły i uczniów w postaci Centralnej Komisji Egzaminacyjnej (CKE), jako że w opieszałości szkoły i uczniów widziano przyczynę upadku. Handke uwolnił ponadto rynek wydawnictw edukacyjnych, mający konkurencją udoskonalić podręczniki i pomoce naukowe i tym podeprzeć nauczanie. Rynek wybuchł Wieżą Babel 800 wydawnictw, skoszonych wkrótce do 300, skutkując ciężarem tornistrów. Wprowadził ponadto  atrapę, pośredni etap gimnazjum, nie mając żadnej wiedzy o tej przedwojennej wartościowej formacji ani osobistego doświadczenia,

          W tej serii reform wyróżniła się bezmyślnością reforma K. Hall, skupiona na początkowym etapie nauczania, klas 1-3, gdzie od czasu Krygowskiej rzeczywiście w arytmetyce i nauce czytania powstał generalny zator. Nie rozumiejąc jego istoty rozwiązywała go rabunkiem dzieciństwa, złamaniem prawa biologicznego chronienia dzieciństwa: obniżeniem wieku szkolnego i włączeniem całego przedszkola do systemu edukacji. Obniżenie wieku szkolnego napotkało opór społeczeństwa w formie ruchu ratujmaluchów. Z uporem wprowadzane przez następne dwie ekipy ministerialne, K. Szumilas i J. Kluzik-Rostkowskiej, spowodowało powstanie kalekich, mieszanych klas 6- i 7-latków, które będą ciągnąć się aż do matury.

          Nowa polityczna formacja PiS, która zdobyła władzę, cały ten galimatias cofnięciem jeszcze pogłębiła.  Usunęła etap gimnazjum, powracając sowiecki  wzorzec PRL-u i dołożyła do bałaganu klas początkowych nowe koślawe, mieszane klasy 6- i 7-latków, które przedłużą wygasanie tego nowotworu o kolejne lata.