Dorwać się do władzy
 












Dramat

Katastrofa

Krętactwo smoleńskie
     

 

W cieniu tej krzykliwej patriotycznej, rozliczeniowej części społeczeństwa potępiającej w czambuł grubą kreskę pierwszego premiera, Mazowieckiego, w cichości budowała się partia jednego człowieka, pieszczocha komunistycznego reżymu; było ich właściwie dwóch, bliźniaków, choć od dzieciństwa starszy bliźniak szefem. Byli wszędzie, gdzie obalano komunizm. W Solidarności, przy Okrągłym Stole. Skrzętnie zdobywali fundusze. Sadowili się w centrum. Jako Porozumienie Centrum udało im się wejść do rządu ZChN, z premierem Olszewskim. Olszewski planował jakiś radykalny ruch usunięcia z polityki podejrzewanych o tzw. współpracę z tajnymi służbami PRL. Papierkami IPN usiłowano skompromitować Wałęsę. Wałęsa, wówczas prezydent, uciął intrygę, odwołał rząd. Olszewski, w czasach komunizmu znany obrońca działaczy podziemia, nie rozumiał złożonej sytuacji czasów komunizmu, ani odzyskanej suwerenności. Trzeba było bowiem wtedy, chcąc działać dla Polski, wchodzić często do współpracy z komunistycznym rządem, A nie wszystkie ekipy rządowe PRL były takie komunistyczne. Wiele dobrych rzeczy zrobiono, wiele uchroniono.

Owa pierwsza próba „rządów” PC spaliła na panewce. To był rok 1992. Zmieniały się rządy, również prezydenci. W !999 r. za rządów AWS i Unii Wolności, z premierem Buzkiem Polska weszła do NATO.  PC przeformowało się w 2001 r. na bardziej wyraziste, ale i prowokacyjne PiS (Prawo i Sprawiedliwość). W 2003 r. wybory wygrało zdecydowanie SLD z Millerem jako premierem. Ten rząd zdołał spełnić trudne unijne warunki członkostwa i wprowadził Polskę do Unii Europejskiej, a Buzek został powołany na przewodniczącego parlamentu europejskiego. W powszechnym głosowaniu uchwalono Konstytucję, podpisaną przez prezydenta Kwaśniewskiego. Awantury, które rozpętano wokół prezydenta Kwaśniewskiego i tzw. afera Rywina (SLD), zamknęły serię rządów SLD; odchodząc zostawiło jednak znaczną nadwyżkę budżetową.

Społeczeństwo zmęczone polityczną walką pragnęło zgody. Do znaczenia doszła w miarę przewidy- walna Platforma Obywatelska, kolejna mutacja Unii Demokratycznej i Unii Wolności, oraz PiS, przemianowane, trochę już zapomniane dawniejsze, agresywne PC. Rysowała się jakaś zgoda PO–PiS.

PiS swoje pierwsze rządy lat 2005-2007 zdobyło właśnie „uśmiechem” zgody PO-PiS. Ten uśmiech był jednak fałszywy. Zgodę PiS zaraz porzuciło, gdy jej wyniki okazały się o kilka punktów wyższe,  Uzyskała tę przewagę jednym wyskokiem w wyjątkowo korzystnej sytuacji wyborów podwójnych, prezydenckich i parlamentarnych. Te pierwsze odbywają się zwykle wcześniej, są próbą skuteczności użytej strategii wyborczej i zabezpieczeniem.

Głównymi kandydatami na prezydenta byli Donald Tusk i Lech Kaczyński. W pierwszej turze wygrał dość dużą przewagą Tusk, w drugiej turze w ostatnim tygodniu kampanii opluto Tuska i wygrał nieznacznie Kaczyński. Tym opluciem był wyskok „dziadkiem z wehrmachtu” pisowskiego harcownika Jacka Kurskiego; stanie się w przyszłości specjalistą i szefem medialnego krętactwa.  Dziadek Tuska w wehrmachcie był, ale nie dobrowolnie tylko pod przymusem, jak każdy młody człowiek na terenach wcielonych w czasie wojny do rzeszy (miałem w Politechnice Wrocławskiej kolegę z Tarnowskich Gór, który wcielony do wehrmachtu „walczył” z lądującymi aliantami po stronie niemieckiej). Gawiedź – nie rozumiejąc tamtych czasów – przyjęła wyskok harcownika za ciężkie obciążenie. Lech Kaczyńskii z tryumfem wygrał. A jakim prezydentem będzie natychmiast wyszło na jaw.

W momencie ogłoszenia wyników Lech zameldował bratu „Prezesie, zadanie wykonałem”. Uznał się nie prezydentem Polski, ale swego brata i jego partii. Taka wygrana i taki prezydent.

 

PiS nie uzyskawszy w wyborach parlamentarnych 2005 r. większości wystarczającej do stworzenia samodzielnego rządu, z wabika "po-pisu" ani myślał korzystać. Przyjął dwóch wspólników, Samoobronę Lepera i Ligę Polskich Rodzin Giertycha. z którymi z miejsca rozpoczął wojnę. Po dwóch latach oczerniania i montowania afer na swych wspólników we władzy, gdy sondaże się podniosły, Kaczyński podał rząd do dymisji. Jednak wybory przegrał. W rządach ukazał już jednak wyraźnie swoją nienawistną duszę „ziobry”, krętacką Macierewicza i niebezpieczną tajnych służb – Kamińskiego (Mariusza); głównym zadaniem którego było uziemić wspólników (krętacka prowokacja wobec Lepera). 

Przejętą po SLD nadwyżkę budżetową PiS zdążył zmarnować, zostawiając długi.

PiS wpadł w rozsypkę, utrzymał jednak swoje „centrowe” jądro.  Rządy objęła Platforma.

W 2010 r. wydarzyła się katastrofa lotnicza, zginęła w Smoleńsku para prezydencka i elita polityczna obu stron. W atmosferze głębokiej narodowej żałoby para prezydencka została z wielkimi honorami pochowana na Wawelu. Normalną żałobę szef PiS, brat prezydenta, przekształcił na żałobę nieustającą, w postaci politycznych „miesięcznic”. Wkrótce też rozpoczęło się bez cienia jakichkolwiek podstaw nachalne podważanie oczywistych, zapisanych w „czarnych skrzynkach”  przyczyn katastrofy, sugerując zamach. Tą drogą  PiS u prostych ludzi podnosił swe sondaże (historie miesięcznic i fabrykowania fantastycznych wersji zamachu i filmów to osobna sprawa).

Po boomie gospodarczym okresu rządów SLD i pierwszych rządów PiS przypadła recesja, stałe dość wysokie bezrobocie rozładowywane wchodzącym w życie w UE otwarciem rynków pracy dla nowych członków Unii, obniżające sondaże PO.

Najbliższe wybory w 2011 r. PiS jednak ponownie przegrał, podobnie jak równoległe wybory samorządowe.

Druga kadencja Platformy, podobnie jak pierwsza przebiegała w warunkach światowej recesji, jakkolwiek w miarę rozsądna polityka gospodarcza pozwoliła Polsce być „zieloną wyspą” w Europie.

Nauczono się korzystać z obfitych dotacji unijnych i ujawniał się efekt szczególnie w inwestycjach drogowych, ale też samorządowych, w odnowie szpitali, a nawet dotacje w otwieraniu lub rozwoju własnej inicjatywy. Jednakże odpływ młodych energicznych ludzi sprawiał złe wrażenie w społeczeństwie.

Zbliżała się do końca druga kadencja Platformy; następowało naturalne  znużenie. Nasilała się dywersyjna gra „miesięcznicami” i nachalne podważanie oczywistych przyczyn katastrofy. Wytrwałe bombardowanie społeczeństwa surrealistycznymi, krętackimi rewelacjami Macierewicza i jego komisji trafiały do specyficznej klienteli Radia Maryja i telewizji Trwam, rosnącego imperium toruńskiego o. Rydzyka, na którą postawił PiS, i skłócało coraz głębiej społeczeństwo.  

Ujawniało się wyraźnie załamanie ZUS, wywołane starzeniem sie społeczeństwa. Na jednego emeryta pracował już teraz tylko jeden zatrudniony, gdy za Gomułki – pięciu. Dla doraźnego podparcia finansów ZUS-u sięgnięto po część środków zgromadzonych w OFE przez dobrowolne dodatkowe składki osób chcących zapewnić sobie godziwą starość. Krok w społeczeństwie mocno niepopularny (krytykujący to PiS zabrał w 2019 r. resztę OFE na populistyczną „dobrą zmianę”).

Na fali niezadowolenia Kaczyński podjął próbę podważenia rządu. W lipcu (6.07.2014 r.) złożył wniosek o odwołanie rządu głosząc ruinę gospodarczą i upadek edukacji, które Tusk łatwo zbił.

Jednakże zasadnicze uregulowanie finansów ZUSu  było konieczne. Nie był możliwy prosty powrót do relacji czasów Gomułki. Rząd znalazł inną drogę. Pod koniec swej kadencji, mając stale dobre sondaże licząc na zrozumienie podjął decyzję podwyższenia o dwa lata wieku emerytalnego. Krok mądry i naturalny, bo od czasów Gomułki wzrosła znacznie długość życia. Ten racjonalny krok wywołał jednak szeroki sprzeciw społecznego wygodnictwa.

Tusk będąc pewny słabości PiS już wcześniej podjął starania o ważny urząd w UE (urząd przewodniczącego Rady UE) i go otrzymał, mając przejąć w grudniu 2014 r.

Zrobił przy tym niezbyt mądry krok. Nagle, na początku września, zrezygnował z funkcji premiera, zwalając urząd na Ewę Kopacz. W Platformie odżył konflikt ze Schetyną.

Perspektywa odejścia Tuska i rozsypka PO otwierała szansę dla PiS.  

        Rok 2015 dla PiS rysował się różowo: znów podwójne wybory, prezydenckie i parlamentarne. I rozsypka Platformy. 

patent wyborczy