Dramat  

          
           Przeżywamy szczególne rozdwojenie społeczeństwa, zgoła skłócenie, nawet często w jednej rodzinie. Jednakże dwie strony społeczne i polityczne nie są jednej miary.
           Jest strona konstruktywna i
w biernej masie strona roszczeniowa . Na masie roszczeniowej osiadła siła ostro atakująca, nie przebierająca w środkach i nie licząca się z dobrem kraju, ani prawdą argumentów. Stroi się w patriotyczny antykomunizm będąc jego, nawet osobowym, wytworem, wywodząc się wprost z komunistycznego jądra, z którego wybiera usłużne narzędzia. Będąc bezpośrednim, genetycznym przedłużeniem komuny, przerzuca napastliwie odium komuny na opozycję.   
           Już raz zasmakowała we władzy, ale w swych zimnych kalkulacjach pomyliła się i przegrała.  Wyćwiczyła się już jednak w totalitarnej taktyce. Zastosowała ją z dodatkową asekuracją trafiając po raz drugi w potrójnie sprzyjającą sytuację. 
           Ową asekuracją i sprzyjającą sytuacją było nałożenie się wyborów prezydenckich i parlamentarnych, a także okres światowej prosperity a w dodatku spełnienie się marzenia  D. Tuska wybranego do naczelnych władz UE.

            Jednakże pamiętając porażkę poprzedniej próby nie poprzestano na tych sprzyjających okolicznościach.
           

         Wstępnym ostrzałem artyleryjskimspreparowanych podsłuchów, które ukazały co najwyżej ludzi wolnych, umiejących uczciwie i w miarę kulturalnie dyskutować, nie o banałach, ale sprawach dużej wagi;  wyciągnięciem i rozdęciem trwającej od kilku lat i osaczonej już prawnie afery AMBER GOLD (nie wyjaśnionego dokładnie, jak podsłuchy, pochodzenia)  rozpoczęto kampanię prezydencką sprowadzoną do lawiny osobistych obietnic, nie mających oparcia w konstytucyjnych kompetencjach prezydenta (zanotowano ponad trzydzieści najrozmaitszych obietnic, od cofnięcia, mimo jawnego już bankructwa ZUS, niepopularnych, ale koniecznych reform podniesienia wieku emerytalnego,  pozornego cofnięcia obniżenia wieku szkolnego bez śladu wiedzy o rzeczywistych problemach upadłej edukacji, usunięcia wprowadzonego w 1998 r. etapu gimnazjum bez wiedzy ani rozumienia rzeczywistych skrzywień idei gimnazjum (bo przecież było ono w systemie szkolnym wolnej Polski i się w pełni sprawdziło), czy jawnym pieniężnym przekupstwem 500+ (głosząc  w lipcu 2014 r. bankructwo gospodarki PO, natychmiast nic jeszcze nie zarobiwszy wydało ogromne pieniądze na realizację zakłamanej „dobrej zmiany”), obiecując całą masę wszelakich przywilejów.

           A jednocześnie zaskoczenie kończącego kadencję prezydenta po raz pierwszy zastosowaną nawałą zakłamania, bezpośredniego opluwania,  ale też spreparowaną pełną insynuacji książką o Komorowskim, nie spodziewającym się nachalnej kampanii, nie przebierającej w środkach (Wojciech Sumliński Niebezpieczne związki Komorowskiego, wyd. W. Sumliński, reporter szmatławca, Gazety Polskiej).   

            Gwałtownie ożywiły się rozmaite napastliwe „do rzeczy” od rzeczy, „w sieci”, czy „sieci”, wybuch gazet „polskich”, gwałtowne wystąpienia „ruchu narodowców” itp.
           Kampanię prezydencką wygrano dopiero w drugim terminie minimalną przewagą, niewspółmierną do owego „artyleryjskiego” ostrzału (w pierwszym terminie wyraźną przewagę miał Komorowski).    
           Mając wygraną pozycję „prezydencką” i sprawdzoną „metodę łgarstwa i przekupstwa”  powtórzono
patentwyborczy, teraz już w wyborach do Sejmu i Senatu.

 

           Jednakże to wszystko by nie wystarczyło do wygrania wyborów. Trzeba było na długo przed obu wyborami ukryć swych asów: Ziobrę, Macierewicza, Mariusza Kaminskiego i Kurskiego, tego od „dziadka z wehrmachtu” (czym zdecydowanie przesądził wygraną Lecha w 2005 r.). Rozumiejąc oszukańczy trick posłusznie znikli.

             Do wygranej przysłużyła się kapitalnie „religia smoleńska” tworzona  pieczołowicie od katastrofy z 2010 r. tzw. miesięcznicami z pomocą telewizji  Trwam  o. Tadeusza Rydzyka i usłużnością przekupnego Kościoła. Słuchacze tej telewizji byli i są głównymi klientami partii.

           Zgłosiła się też ochotniczo dywersja Kukiza, mająca coś urwać z PO i Nowoczesnej i być w razie potknięcia asekuracją i partnerem w rządzie.
           Zadbano też skrzętnie o przytulenie się do obu kościołów. Bo w Polsce są dwa, episkopalny i rydzykowy, oba ważne, a ten drugi dostarczający w kampanii tuby wyborczej w telewizji TRWAM i radiu Ma ryja (państwowa telewizja nie była jeszcze w ich rękach). Ale i w państwowej wystarczyła w przydzielonym wyborczym czasie siła i skala demagogii i populizmu; bo „głupi lud to kupi”.


           Przy anemicznym udziale ospałego społeczeństwa wybory wygrano, ledwie w ok 38%, przy ledwie przekraczającej 50% frekwencji. czyli mając za sobą 19% ogółu społeczeństwa, głównie radiomaryjną. Dzięki dywersji Kukiza ten wynik pozwolił zdobyć „większość absolutną” i niezależne rządy z własnym prezydentem.
          
         
          

                                    Monowładza

 

            Wraz z objęciem rządów wszystkie ukryte kukiełki tryumfalnie wyskoczyły na powierzchnię i rozpoczęły swe „usługi”. Usługę tajnej policji zabezpieczył zaraz po wyborze „własny” Prezydent, ułaskawiając bezprawnie szefa ABW, Mariusza Kamińskiego, przeciwko któremu toczy się poważne  postępowanie sądowe.  Prezydent na krytykę się uśmiecha (wykonując „usługi” wiecznie się uśmiecha). 
           Owe 38% poparcia społecznego to w istocie 18-19% ogółu społeczeństwa dorosłego. Ale władzę samodzielną się ma. Błyskawicznie wychodzą na jaw prawdziwe cele wodza: zdobytej władzy nie oddać nigdy. Przejąć natychmiast media. Państwowe media objęto natychmiast, z niezależnymi jest trudniej. Ale główną propagandową TUBĘ się ma. Obsadzoną szczelnie specjalistami szkoły Ojca Dyrektora pod kierunkiem speca od "dziadka z Wermachtu", nazywającego siebie samego rotwailerem.
           Tryumfalny pochód „prawa i sprawiedliwości” rozpoczął się od zabezpieczenia prawnych tyłów. Zapewnić sobie bezpieczny Trybunał Konstytucyjny (TK); to on orzeka zgodność z duchem Konstytucji, a nie sposób słowami Konstytucji zabezpieczyć państwo przed naciąganiem,

          Ma się też w rękach resort „sprawiedliwości” razem z połączoną generalną prokuraturą w jednej dłoni mistrza Ziobry. Ma się wojsko w rękach Macierewicza, a buduje „gwardię obywatelską”, do zagadkowych celów.

            Ma się bezpieczną większość w Sejmie i Senacie i swoich usłużnych marszałków, ale też usłużnych przewodniczących komisji sejmowych. Niby walczą z komuną a są przedłużeniem komuny (sam szef z bratem byli pieszczochami komuny, "Dwaj, którzy ukradli księżyc", darmowa willa w zrujnowanej wojną Warszawie). Przewodniczącym Komisji Sprawiedliwości jest dawny komunistyczny prokurator, Stanisław Piotrowicz, przepychający kolanem w nakazanym tempie najcięższe ustawy decydujące o ustroju państwa. A to Sąd Najwyższy orzeka ważność wyborów.

 

,
 

           Atakuje się wszystko, co stoi na drodze dyktaturze, Atak przygotowuje opluwaniem wybranych jednostek i ogólnikami o rzekomo złym działaniu lub rzekomym przestępstwie nigdy nie mającym  jawnego potwierdzenia. Sądy działają „niesprawiedliwie”, bo przecież dokładnie połowa sądzących się przegrywa, działają powoli, bo dopuszczają głos obu stron, jest przekupny, ale gołosłownie, bo jakoś nie ma takiej statystyki, a ewentualne pojedyncze przypadki można w potrzebie spreparować, jak to było z Leperem i Blidą i bębnić w mediach (które się łatwo złapało w pierwszym kroku i obsadziło gotową kadrą „uczelni” Ojca Rydzyka, a szefem zrobiło notorycznego kombinatora i spryciarza, znanego z „głupi lud to kupi”, czy z „dziadka z wehrmachtu”).
           Łapówka 500+ z rzekomo pustej kasy po  rzekomej „ruinie” rządów Platformy. Ta „ruina” miała jak widać niewielką miarę, skoro owe 500+ znalazło natychmiastowe pokrycie.

           Na czele gospodarki postawiło bajarza, historyka, po złapanym stołku bankowym (30 milionów na koncie, posiadłości i papiery wartościowe). Co chwila ma radosne wiadomości i wspaniałe rozwojowe plany, liczone na 30 lat. Raz auta elektryczne, drugi raz skaptowana większa firma, która ma przenieść produkcję do Polski, drastyczne uszczelnianie podatków przed rzekomymi oszustwami podatkowymi, ataki na ucieczki wielkich podatników do „rajów” gospodarczych. A to uszczelnianie bije w zwykłe ledwie zipiące firmy obciążane nadmiernymi podatkami, łamiąc im inwestycje rozwojowe; bo kto orzekł, że ustanowione podatki są tymi właściwymi, a nie duszą? Minister, a w błyskawicznym  tempie premier wyrywający każdą pojawiająca się złotówkę na pokrycie rosnących kosztów obiecanek. Stale obecny we własnej, państwowo – rydzykowej telewizji z „radosnymi komunikatami” majstrowanymi z chwilowych plusów, których nie można sprawdzić, dobieranie okresów lepszych do komunikatu, porównywanie z krajami z ogona. Ceny dosnące gwałtownie  wpuszczonym na rynek pustym pieniądzem 500+ i inflacja mierzona kieszenią zwykłego człowieka.
            Minister spraw zagranicznych, któremu w krótkim czasie udało się skłócić ze wszystkimi państwami, nawet z dalekim Izraelem

             Postawienie na ministra obrony człowieka, który zniszczył polski wywiad, a jednocześnie wysługuje się „odciążaniem” głównego „szefa” z zawinionej katastrofy smoleńskiej  bajdami o wybuchu, sztucznej mgle, spisku na życie prezydenta i innych tworzonych „teoryjek”, ciągle nowych, nie mogących znaleźć potwierdzenia nawet w komisji przez siebie urządzonej.

            Gdy tymczasem pełne wyjaśnienie tkwi jak zwykle w czarnej skrzynce (nie uznaje się jej, a jednocześnie zarzuca  „manipulacje”, ucięcie 3 ostatnich sekund, które pierwsze śledztwo utajniło, bo zawiera przeraźliwy krzyk ginących. Odtajnijcie je, zafundujcie ogłupionym ten wrzask, uszczęśliwicie ich, gdy wyróżnicie krzyk tych ginących z Platformy. Podniesie wam słupki!

           A tak łatwo było wylądować cało na innym lotnisku, do czego nie dopuścił sam Prezydent po rozmowie z bratem na 15 minut przed katastrofą. Nie dopuścił, bo spóźniwszy się na start z Warszawy nie zdążyłby na uroczystości katyńskie. Ale przecież chciał uczcić ofiary, a nie  zabłysnąć  katyńską uroczystością w kampanii roku wyborczego. Gdyby się spóźnił, mógł dopełnić czci; zrobić to sam ze świtą samolotową.

          Jeśli, jak twierdzi brat, nie było w telefonie z bratem w ogóle mowy o mgle i warunkach lądowania i Prezydent sam zadecydował o lądowaniu, to jeszcze bardziej go obciąża, a i siebie (a głośny jest incydent z lotu tego prezydenta do Tbilisi i los ówczesnego degradowanego pilota, który nie ugiął sie przed prezydenckim „rozkazem” lądowania w Tbilisi).

           Przy tak nieuczciwym postępowaniu z katastrofą smoleńską jest jasne, że Rosja nie jest w stanie oddać wraku, ani czarnej skrzynki. Są to bezsporne dowody katastrofy, wobec których wszelkie manipulacje oskarżają tylko manipulatorów (na całym świecie szuka się wyjaśnienia przyczyn katastrofy przede wszystkim w tych czarnych skrzynkach.   

           PiS czterokrotnie wygrało wybory przy ustalonej od początku suwerenności uczciwej ordynacji wyborczej i ustroju ustalonym w Konstytucji. Tymczasem teraz uporczywie grzebie i manipuluje przy wyborczej ordynacji, jak też przy podstawowych instytucjach państwa.

          Czego sie obawia? Do czego dąży? Do jedynowładztwa; w dodatku z tylnego siedzenia? Bez odpowiedzialności?

           Teraz dopiero, w chwili „tryumfu” szef PiS zdecydował się wydać swoją autobiografię. Nosi tytuł

Porozumienie przeciw monowładzy. Z dziejów PC 

(PC - Porozumienie Centrum). Owe „dzieje”, to jak miara EPOKI

           Głosząc sprzeciw wobec „monowładzy” buduje

monowładzę

           Nawet Maciavellemu takie zakłamanie nie przyszło do głowy