Ryszard Nowakowski
Wrocław

Witam w mojej niezależnej witrynie
nie związanej z żadnymi układami

Witryna działa od roku 2004

Moją witrynę poświęcam:

Społecznej i narodowej sprawie deformowania edukacji,

i

konsekwencji w kształceniu wyższym

Witryna poważne sprawy traktuje poważnie 

Edukacja nie jest domeną debat,

ale doświadczenia i praktyki

Do abiturientów-maturzystów 2017 

Apel do PP. Dyrektorów Liceów polskich

Studia          Harward  – na wyciągnięcie ręki

Do studentów zagubionych 2017

 

Witryna obsługuje ubocznie Wydawnictwo ALEF

ALEF to matematyka

 

(Witryna znajduje się w przebudowie. Rzecz się przeciąga, ponieważ jest to ogrom pracy a jestem sam. Materiału w witrynie, na razie ukrytego, jest moc. Chcę te materiały  zachować, bo są historią. Umieszczę je w kilku indeksach witryny.

Nurt edukacyjny muszę odłożyć do „lepszych czasów”.

Wraz z upadkiem D. Tuska kontynuowanie walki o uzdrowienie edukacji stało się niemożliwe

Muszę czekać na pojawienie się racjonalnego rządu

       Politechniki kształcą, czy urzędują?      J. M.

 

 

Moje wojny o edukację i kształcenie politechniczne

 

          Będąc już na emeryturze otrzymawszy zlecenie na wykłady w Politechnice Wrocławskiej zderzyłem się z mocno niepokojącym zjawiskiem powszechnego głębokiego upadku przygotowania z matematyki młodzieży podejmującej studia politechniczne.  Rozumiałem, że powszechne w Polsce umasowienie studiów wyższych, zarządzone u progu suwerenności (1990 r.) musiało się odbić na poziomie przygotowania populacji.                     Osobną sprawą jest samo nie przemyślane należycie owo zarządzenie, ale to w tej chwili pomijam.

         

          Braki w wiedzy i umiejętnościach matematycznych studentów wskazywały wyraźnie na związek upadku ze znaną mi z lat 60. reformą oświaty skupioną na zbliżeniu matematyki do ogólnych panujących na zachodzie trendów naukowych. Byłem wtedy redaktorem ds. dydaktycznych w Matematyce, czasopiśmie dla nauczycieli. Czasopismo jako organ Ministerstwa Oświaty było obowiązane pilotować ją (choć redakcja była jej przeciwna). Reforma poniosła fiasko, ale nikt nie tylko nie pomyślał o wycofaniu się z niej, ale wprost przeciwnie – podjęto „udoskonalanie” jej. Tym „doskonaleniem” było kolejno wprowadzenie zerówki (1976 r.), usunięcie matematyki z matury (1984 r.) a cichaczem (wraz ze  śmiercią autora) – usunięcie Elementarzy Falskiego.

 

          Podjąłem kroki dla powstrzymania upadku wyższego kształcenia matematycznego. Zacząłem pisać podręczniki matematyki wyższej. Udało mi się znaleźć sponsorów i w roku 1998 otwarłem własne autorskie wydawnictwo ALEF. Sięgając po te książki młodzież – po „maglu” szkolnym – odżywała. Koteria matematyczna Uczelni nie dopuściła jednak ich do użytku; z moich książek korzystali nieliczni.

 

          Niepokoił mnie jednak nadal stan edukacji (jak w patriotycznym zrywie suwerenności nazwano od 1990 r. oświatę). Utrzymując źródła upadku osadzono edukację na tzw. Podstawie programowej (1992 r.). Reglamentowano nią treści nauczania i wymagania, sądząc, że prawne ich umocowanie wymusi efekty. Słabe po sześciu latach wyniki uznano za opieszałość szkół i uczniów, a nie zasadniczy błąd koncepcji.

           Mirosław Handke w swej reformie z r. 1998 wprowadził czynnik dyscyplinujący w postaci Centralnej Komisji Egzaminacyjnej (CKE), po raz pierwszy udoskonalił Podstawę i dodatkowo uwolnił rynek wydawniczy edukacji. Rynek miał konkurencją udoskonalić podręczniki. Jednak dyscyplinowanie szkół i uczniów nie dało efektów, a wolny rynek zalał szkoły tandetą. Motorem rynku jest bowiem zysk a nie jakość obcej mu edukacji. Jakość została zastąpiona masą oferowanych pomocy; wzmogła jedynie popyt i zyski, ale przygniotła nauczanie. Do jednego przedmiotu oferowano nawet do 8 pozycji, drukowanych lub tzw. e-pomocy. 

 

          Rozpoczął się od tego czasu stały już proceder nieustającego „doskonalenia” Podstawy programowej i dociskanie egzekwowania. CKE z pierwotnego kontrolowania samej matury zeszło stopniowo do najniższego etapu nauczania, przygniatając je. Samą centralną kontrolę uzupełniono i-padową e-obrożą nałożoną na każdego ucznia a „e-kartoteką” na nauczycieli i szkoły. To utrwalanie w i-padach osiągnięć (i wpadek) miało służyć przyszłemu pracodawcy, czyli do końca życia zostać „legitymacją”  lub nieusuwalną skazą.

 

          Do „naprawiania” edukacji zabrały się organa UE (w tzw. Procesach Bolońskich) i ONZ (w konsorcjach OECD: PISA, PIRLS, TIMMS i całej ich plejady). Bo zjawisko upadku edukacji jest powszechne, przynajmniej na  zachodzie. Nie jest to przypadkowe, gdyż polska reforma lat 60 ub.w. inspirowania zachodnimi ideami była dla zachodu poligonem doświadczalnym. Przeniesiona z poligonu na zachód dała takie same, a może gorsze rezultaty (w listopadzie 2011 r. minister edukacji W. Brytanii, Michael Gove uznał nawet polską edukację „za hit eksportowy).

 

          Zarówno u nas, jak na zachodzie do urządzania edukacji biorą się wypaleni naukowcy, którzy nie mając żadnego bezpośredniego kontaktu z nauczaniem,  w edukacji szukają zastępczych karier. Nie znam nazwisk zachodnich, ale znam polskie. Zresztą łatwo na nie trafić, to ci co się grzebią w doskonaleniu Podstawy, kadra IBE, ORE i innych przybudówek MEN, czy CKE w tworzeniu  pseudo naukowych metod kontrolowania. Bo wszyscy oni są specami od kontrolowania, ale nikt nie zamierza parać się nauczaniem w szkole (metodą nauczania jest teraz sprawdzanie, zapanowała mania testów). .

 

          Dyrektorzy szkół są w sierpniu i na początku każdego roku szkolnego wzywani niemal codziennie na konferencje przekazania odgórnych dyrektyw. Dyrektorzy przenoszą je do swych szkól.

 

          W 2011 r. próbowałem dla ożywienia myśli pedagogicznej nauczycieli liceum utworzyć Społeczne wrocławskie seminarium edukacyjne. Udało się odbyć dwa pracowite spotkania, ale gdy próbowałem przekształcić je w coś trwalszego, stowarzyszenie, nauczyciele się wystraszyli; trzeba było podać swe nazwiska. To powszechna atmosfera w edukacji.

 

          Od 2007 r. prowadziłem regularną „wojnę” z premierem Tuskiem. W ciągu jego dwóch kadencji  bombardowałem go pismami z uprzejmą prośbą o „dziesięć minut” rozmowy o  edukacji, odbijanych  przez Kancelarię. W pismach mogłem tylko ogólnikowo ukazać upadek edukacji. Udało mi się jednak dwukrotnie przebić barierę Kancelarii; odesłano moje pismo do MEN, co wywołało tam panikę. Nie mogło to przynieść żadnego pozytywnego skutku, bo MEN od czasu ministrowania Katarzyny Hall i jej następczyń było głównym siedliskiem destrukcji; pozostało nim do dziś. I nie zanosi się na otrzeźwienie. Dwa moje pisma w sprawie katastrofy edukacji dotarły do D. Tuska. Wywołały jednak skutek odwrotny od zamierzonego; zamiast rozmowy, o co prosiłem, nagłe wcześniejsze odejście z premierostwa pozorowane czekającym go za kilka miesięcy urzędem w UE (premierostwo zwalone nagle na E. Kopacz)

 

          Moja wojna o edukację utknęła na czas powrotu odpowiedzialnego rządu. 

 

           Upadanie oświaty-edukacji opisałem w dwóch publikacjach Dokąd zmierzasz edukacjo (ALEF 2005) oraz w O edukacje wyzwoloną. Rzecz o upadku edukacji i rabowaniu dzieciństwa (ALEF 2012). Ta druga obejmuje już szaleństwo uruchomione reformą K. Hall.  (Słowo „wyzwolona” to nie geje i lesbijki, ale uwolnienie od zachodnich niszczących dyrektyw narzucanych edukacji (i kształceniu wyższemu).

 

          Równoległą wojnę prowadzę w zakresie naprawy kształcenia wyższego, politechnicznego. Politechniki bowiem są tymi jedynymi instytucjami, od których zależy rozwój materialny kraju. Na razie wobec ogromnego zniszczenia naukowego etosu naukowców (bo już nie uczonych) również przegrywaną.

 

          (Na wszystko, co tu napisałem i na wszystkie moje poczynania mam dokumenty. Kiedyś je ujawnię.)

 

dr Ryszard Nowakowski                

 

Polskie uczelnie na peryferiach (z mediów)?

 

 Stan edukacji – anno domini 2016